• i-am-melanie.mylog.pl •
Odcienk 4 >> piątek, 27 czerwca 2008 19:03:15
Odcinek 4
„W pysk i tyle”
Miłego czytania <33
Xoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxo
Gdy chłopaki wyszli z domu po mojej głowie chodziło milion pytań:”Gdzie teraz był Richie?”,”Caro wróci?”,”Może to już koniec tej rozłąki?”,”Caroline ich namówiła żeby tu przyszli?”…W końcu z tych myśli wyrwał mnie głos Matt’a:
-I co o tym myślisz?
-Nie wiem…
-Jak nie chcesz nie musimy o tym gadać
-Dobrze…Na razie zajmijmy się sobą…
Chłopak usiadł na kanapie obok mnie,ja wstałam,okrakiem na nim usiadłam i znowu zaczęliśmy się całować.
Xoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxox
Siedziałam w bibliotece i uczyłam się do matury.Czytałam właśnie książkę do biologi i robiłam notatki gdy poczułam że ktoś za mną stoi,usłyszałam głośne:
-BUU!
A później od razu:
-Co to za hałasy w bibliotece?!Ta dzisiejsza młodzież…
Odwróciłam się i zobaczyłam Matt’a.
-Matt!-cicho kzyknełam
-To ja hehe…Przestraszyłaś się?
-Nie!
-Taaa oczywiście!Ja widziałem…
Chłopak na chwile umilkł po podeszła do nas bibliotekarka:
-Cisza!Biblioteka to nie miejsce na rozmowowy!

-Dobrze,dobrze…
Gdy już odeszła Matt kontynuował:
-…twoją mine…Chodź bo się zanudzisz na śmierć!
-No ale ja się musze uczyć…Dopiero zaczełam..Patrz!
Pokazałam mu karteczke gdzie było wszędzie tlyko napisane:
Love,Matt+Mel=Love.(?)…Matt uśmiechnął się pod nosem.
-Ups nie ta strona…
Odwróciłam kartke na drugą strone-były tam ledwie 4 zdania.
-Wow jak dużo!A teraz chodź!
Pociągnął mnie za ręke i poszliśmy między regały biblioteki.Tam znowu zaczęliśmy się całować.Nagle podszedł chłopak z najmłodszej klasy.
-Ej prywatność!-powiedział Matt a zmieszany chłopak odszedł.
Zaczęliśmy się śmiać tylko ze wtedy bibliotekarka już nas wyrzuciła.
Xoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxo
Wieczorem idąc roześmiani przez rozświetlone miasto usłyszałam szept Matta:
-Patrz tamten facet to pan Obama…Nauczyciel chemi…
-Tamten?-zapytałam patrząc na nawet przytojnego faceta koło 30
-Nie!Tamten obok!

Moje oczy skierowały się na wysokiego,ciemnego mężczyzne ok.50.Wyglądał bardzo głupio bo stał w dłuuugiej kolejce i co chwile pytał się kogoś która godzina.Staneliśmy obok niego i zaczęliśmy się całować.Facet dziwnie na nas patrzył.W końcu Matt się obrócił w jego strone i „zdziwiony” powiedział:
-Pan Obama?!
-Taak Morgan…
-Miło pana poznać-powiedziałam-Przykro mi ale Matt jest mój i już musimy iść bo jeszcze pan mi go poderwie…Dowiedzenia!
Złapałam chłopaka za ręke i pociągnęłam dalej.Gdy zaczęliśmy się śmiać ja poczułam troszke szczęścia,że chyba Matt to jest to i jestem zakochana(?)
Xoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxo
Gdy Matt wszedł do klasy od razu źle się czuł bo wczoraj go po prostu wykończyłam całusami.Chłopak nic nie robił i myślał zupełnie o czymś innym niż o lekcji.Wyrwał go Obama:
-A ty jak myślisz Morgan?
-Co,co,co?
-Czy myślisz że jeśli dodamy Uran do Rtęci to czy spowoduje to reakcje wybuchu?
-Nie wiem!
-Przecież mieliście to zrobić w domu prawda?-zapytał oglądając się po klasie
-Taaaak…-odpowiedziała klasa
-To ja nie zrobiłem...?!-stwierdził Matt
-Dziewczyna zabiera ci za dużo czasu? Ona wcale na to nie zasługuje!Szkołe stawia się na pierwszym miejscu a reszta dopiero potem!Wolałeś się bzykać pod kołderką niż usiąść do biurka i zrobić zadanie domowe?!
Chłopak nie wytrzymał wstał i z całej siły przywalił Obamie w twarz.Reszta chłopaków musiała go odciągnąć bo miał ochote go jeszcze dobić.
Xoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxo
Gdy wróciłam do domu właśnie wychodziła z niego pewna czarna kobieta i policja.
-Matt co się stało?-zapytałam
-Dziś przywaliłem Obamie w pysk bo się ciebie czepiał i teraz mam to-pokazał na mały sprzęt przyczepiony do nogi-Przez miesiąc mam nie wychodzić z domu.A jak wydjde to od razu policja.Znaczy mogę troche wyjść ale nie za daleko…Miały być 2 miesiące ale starsi jakoś to przyłagodzili i miesiąc…
-Naprawde broniłeś mnie?
-Tak…No w końcu takim tekstem do mnie:”Wolałeś się bzykać niż zrobić prace domową?Ona wcale na to nie zasługuje!Ohoho!”
Patrzyłam na Matt’a jak na jakiegoś bohatera bo pierwszy raz w życiu usłyszałam coś takiego.
-Szkoda że nie możesz wychodzić…Będziesz się nudzić…ale tylko wtedy kiedy mnie nie będzie…Jak wróce to cie to wyngrodze-dałam mu małego buziaka w policzek i poszłam na góre żeby się spakować na plaże.
-Tylko taki mały?Ja chce większego!-wykrzyczał jak mały rozwydrzony dzieciak
Zeszłam z góry i dałam mu znowu małego buziaka.
-Ej on był taki sam!
-Nie,nie,nie!Tamten to była opcja…eeeee…Z162 a ten to..Z163…Widzisz?
-A to ja ich nie chce…Chce taką duuużą opcje!
-Kotek no!Śpiesze sie!
Obrócił się do mnie plecami udając obrażonego i zaczął coś gadac pod nosem.Uśmiechnełam się i odwróciłam jednym palcem jego twarz w moją strone.Wstał i patrzył na mnie chwile dopóki go nie pocałowałam.Zaczeliśmy iść tyłem do jego sypialni.Całując się zaczęliśmy rozmawiać:
-Już dobrze ale może być lepiej…
-Jak…jak lepiej?
-No o wiele lepiej…-zaczał całować moją szyje
-Ale ja musze iść do pracy…
-Nie musisz…Już prawie wakacje…
-No ale musze…
-Nie-e!
-No dobrze dla ciebie mogę raz nie iść…Wystarczy i jeden ratownik…A teraz przecież ratuje ciebie…
xoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxox
Tak ten czas wreszcie przyszedł…Znowu w dołku.Siedziałam na łóżku i słuchałam moich ulubionych piosenek na doła.Usyszałam pukanie do drzwi.
-Otwarte przecież…
Do pokoju wszedł Matt.Usiadł obok mnie na łóżku.
-Co robisz?-zapytał
-Nic.
-Co z ciebie taki smutas?
Popatrzyłam na niego spojrzeniem pt:”Nie chce teraz gadać”.Chłopak chciał mnie pocałować ale ja odwróciłam głowe i wreszcie powiedziałam:
-Daj mi spokój…Chce choć przez chwile pobyć sama.
-Co się z tobą dzieje?Raz chcesz mnie ciągle całować a teraz…
-Bo kiedy zrozumiesz że to co jest między nami to tylko przyjaźń?Nic więcej.Dla mnie możesz być tylko kumplem i to wszystko.
Patrzył na mnie jakby sie na mnie zawiódł a później wyszedł.

-Oh Matt przepraszam..Ja tak naprawde nie myśle..Nic mi teraz nie wychodzi…
Stanęłam w drzwiach i krzyknęłam:
-No PRZEPRASZAM!
Wróciłam do pokoju,z hukiem zamknęłam drzwi i walnęłam w szafke stojącą przy łóżku.Znowu opadłam na łóżko i zaczełam płakać.Wszystko mi się waliło.Myślałam że nawet ja to wszystko psuje.Ze zmęczenia zasnełam i wtedy właśnie zadzwoniła Caro lecz ja już tego nie słyszałam bo zasnełam jak kamień.
komentarze [15]Odcienk 3 >> czwartek, 26 czerwca 2008 20:38:19
Odcinek 3
„Na fali i pod nią”
Ten odcinek dedykuje US5 hehe ^^ Ale tym co choć troszke lubią to opko to też dedykuje ^^
xoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxo
Po szkole szłam na plaże.Tam miło mnie przywitała druga ratownicza,Sarah,i wszystko pokazała.
-A to teraz tu będzie że tyle ludzi?-powiedziałam patrząc na grupe nastolatków
-Oni?Aaa…Teraz mają być zawody w surfingu
-W surfingu?!Moge wziąć udział czy dla mnie to zabronione?
-Możesz jasne w końcu nikt ci nie broni się zabawić…O a teraz ja już musze spadać na wieże i pilnować maluchów żeby się nie potopiły…Powodzenia!
-Dziaaaa…

Idąc w strone grupki od razu usłyszałam:
-Mel?
Popatrzyłam w strone z której usłyszałam moje imie i zobaczyłam Matt’a
-Matt?
Podeszłam do chłopaka.
-Ty surfujesz?-zapytał
-Tak znaczy nie tak profesjonalnie ale da się wytrzymać.
-To ile ja jeszcze o tobie nie wiem?
-No dosyć dużo jeszcze by się znalazło…Tylko jest jeszcze problem…
-Jaki…?
-No że nie mam deski przy sobie…
-A to ja ci pożycze moją bo ja już pływałem…
-Tak?Naprawde?-dałam mu małego buziaka w policzek-Dzięki
-To ja powinienem podziękować…
-Nie musisz…To kiedy ja płyne?
-Najpierw musisz się jeszcze zgłosić do tamtego faceta…-i Matt pokazał na wysokiego mężczyzne stojącego tuż obok
-Chodź ze mną…-powiedziałam i pociągnęłam go za ręke
Gdy staneliśmy przed mężczyzną on tylko powiedział szorstkim głosem:
-Imie i nazwisko?
-Eeee…Melanie Hoffman
-Teraz będziesz z pływać z tamtą dziewczyną co stoi na brzegu,Mandy.
-Aha to spox…Ja już tam ide proszę pana…To mam zacząć płynąć jak usłysze gwizdek?
-Tak.
-Aha…
Poszłam najpierw z Mattem żeby dał mi deske a potem na brzeg.Przywitałam się z dziewczyną.
-Jestem Melanie a ty Mandy tak?
-No chyba jasne skoro Bill ci tak powiedział.
Tak dokładnie nie wiedziałam kto to Bill ale pomyślałam że chyba ten facet.Usłyszałam gwizdek i szysbko wskoczyłam do wody.Widać było że Mandy nie zalezy tylko na zabawie-dokładniej zależało jej tylko na wygranej,a ja po prostu się świetni bawiłam.Gdy Mandy spadła z deski miałam ochote zatańczyć taniec radości ale tylko się uśmiechnęłam i popłynęłam dalej.Czułam się rozluźniona i beztroska mogąc znów być na plaży i szurfować.Usłyszałam z plaży krzyki Matta:
-Dawaj Mel!Wygrasz!NOO!
Popatrzyłam w jego strone i słodko się uśmiechnęłam.Wtedy nie zauważyłam fali przedemną i spadłam z deski która tuż po tym jak spadłam jeszcze porządnie przywaliła mi w głowe i wtedy zemdlałam.Po chwili wyłowili mnie ratownicy ale nie Sarah tylko ratownicy z tej firmy która organizowała te zawody.Odzywskałam przytomność,wytarłam czoło i na mojej ręce zobaczyłam krew.Gdy dopłyneliśmy do brzegu ratownicy zanieśli mnie do karetki i posadzili na fotelu który znajdował się w niej ale był tak ustawiony że praktycznie byłam poza karetką.Opatrzyli i podszedł Matt.
-A kim pan jest?-zapytał człowiek który wcześniej mnie opatrzył
-Jej bratem…Mogę z nią przez chwile porozmawiać?
-No tak!Musze porozmawiać z moim najukochańszym braciszkiem!
Człowiek nic nie odpowiedział tylko poszedł dalej co chyba miało znaczyć że tak.
-Bratem?!Ja bym nie wymysliła takiej głupoty braciszku.
Matt się uśmiechnał a mi się zrobiło lepiej i zapomniałam o małym bólu który czułam.
-Szło ci świetnie i naprawde mogłaś wygrać z ta lalunią.
-Taa tylko że popatrzyłam wtedy na ciebie no i tak jakoś:PLUM!
-Na mnie?
-No tak na ciebie!
-Naprawde na mnie?Na mnie?!
-No tak na ciebie!No chyba że ty nie jesteś tym samym kochanym Mattem…?
-A nie jak tak to ja!
-Będą mnie szyć…To boli bo już nie pamiętam?
-Nie bój się to nie boli
-Wiem wariacie!Już byłam szyta kilka razy jako dzieciak…Super pierwszy dzień w pracy co?
-Teraz tu pracujesz?!
-Noo!Jako ratownicza hahaha!
-To od teraz będę się ciąąąągle topić.
-No a ja cie będę ciąąąągle ratować…Czasem małe usta-usta…Może nie tylko na plaży…
Gadałam z nim jeszcze chwile tak praktycznie o niczym a później zabrali mnie do szpitala żeby zszyć.
Xoxoxoxoxo Następnego dnia xoxoxoxoxoxoxo
Idąc na trening drużyny spotkałam po drodze Victorie.
-Hej Viki!
-Mel?!
Obie się przytuliłyśmy bo tak praktycznie to nie widziałyśmy się od wyjazdu Caro.
-I jak tam?Trzymasz się po JEJ wyjeździe?
-Tak no mam jeszcze was…A co tam na treningach?
-Czekaj zaraz ci kogoś pokaże…
Weszłyśmy do szatni a grupka siedziała w jednym miejscu jakby coś oglądając.Gdy mnie w końcu zauważyły rozsunęły się i zobaczyłam największą paniusie na świecie.Była ubrana cała na różowo i w ogóle gdzie tylko na nia spojrzałam widziałam różowy.Miała blond włosy i "cudne"niebieskie oczy.

-A więc to ty jesteś Mel!
Rozglądałam się zdziwiona po reszcie.
-No tak to ja!
-Ja jestem Scarlett.
Przyglądała mi się przez chwile.
-Wiez tylko troche ci te buty nie pasują do spódniczki…ajajaj!
-Co ci do tego jak się ubieram?!Nie ubiore się w stylu barbie tylko zosatane jak jestem i pójde ćwiczyć bo to woóle nie jest ważne…Dziewczyny idziemy!
Scarlett chciała iść za nami na sale ale ja ją odepchnęłam.Reszta dziewczyn stanęła i zaczeła patrzeć na to co zrobie.
-Ale ty nie idziesz!-powiedziałam
-Dlaczego niby?!Ja na pewno bardziej wyglądam na cherlederke niż ty!Twój czas się już skończył i czas na zmiany!Moje zmiany!
-Coś ty powiedziała suko?!Nie słyszałaś?!Nie będzie cie tu!Nigdy!Ja zakładałam ta całą drużyne jeszcze z Caro,nie było mnie na jednym treningu i już wszystko się wali!Co się z wami dzieje?!-popatrzyłam na dziewczyny-Chcecie zostać plastkiami,gadać o paznokciach,kupić sobie małe psy i nosić je w torebkach?!Myślałam że mogę na was liczyć i nie zejdziecie do tego stopnia ale się myliłam!
Wziałam torbe i z hukiem wyszłam z szatni.
-Jaka ona jest dziwna…Myśli że jest królową…Wy ją lubiłyście?-znowu tym swoim tonem odezwała się Scarlett.
Dziecwyzny nic nie odpowiedziały tylko wyszły ze spuszczonymi głowami z szatni.
-A ja?!A gdzie przyjaciółki na zawsze?!-zaczeła przypomnić o sobie paniusia
Cat zamknęła laluni drzwi i poszły w strone wyjścia.
-Chyba źle zrobiłyśmy…-zaczeła Ash
-Weź jakie z nas debilki..Mel się na nas wkurzyła jak nigdy…-odpowiedziała Ann
-To przez to że nie ma Caro…Gdyby ona była wtedy wszystko byłoby inne i Mel też-powiedziała Natt
-Co nam odbiło że w ogóle gadałyśmy z tą damulką?!-po chwili odezwała się Martha
Usiadły na ławce przed szkołą
-Caro wróć…-powiedziała jeszcze Rob i umilkły na chwile.
Xoxoxxoxoxoxoxoxoxoxoxoxox
Gdy weszłam do domu na kanapie siedział Matt i jak zwykle nudził się przed telewizorem.
-Cześć-powiedział
Podeszłam do niego i odpowiedziałam:
-Cześć…
Usiadłam na kanapie obok niego i kątem oka oglądałam film.W pewnym momencie główna parka
Bezsilności zaczeła się całować.Popatrzyłam na Matta a on na mnie.
-Chyba zaraz utone…-zaczął
-Już cie ratuje…-odpowiedziałam i dotknęłam moimi ustami warg Matta.
Chłopak położył mnie na kanapie i zaczęliśmy jeszcze bardziej się całować.Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Spadaj…-powiedział Matt po cichu w kierunku drzwi.
Uśmiechnęłam się.
-No może to cos ważnego…Idź zobaczyć…
Chłopak westchnął i niechętnie wstał.Najpierw popatrzył w okienko przy drzwiach.

-Zamawiałaś 4 striptizerów do domu?-powiedział patrząc na mnie z głupią miną
-Nie!Otwórz!
-A jeśli to mafia?
-Matt!
Wstałam żeby otworzyć drzwi ale Matt stanął przed nimi i zaczął się ze mną droczyć.
Złapał mnie w pasie i okręcił dookoła.Gdy w końcu wyrwałam się z rąk Matta otworzyłam drzwi.Byłam rozczochrana ale uśmiechnięta.
-Cześć!-powiedziałam i krzywo się uśmiechnęłam
-Ty jestes Melanie?
-Tak…
-Możemy wejść?
Popatrzyłam się na Matta i wystawiłam mu język.
-Oczywiścieeeeeee!-głośno odpowiedziałam
I do domu wszedł blondyn i trzech brunetów.Gdy na mnie nie patrzyli to wysyłałam im całusy,robiłam maślane oczy i cicho wzdychałam,ale robiłam to tylko po to żeby Matt był troche zazdrosny.Chłopaki usiedli na kanapie,ja z hukiem rzuciłam się na fotel,a Matt udawał że coś robi w kuchni.
-To po co jesteście?-zapytałam
-Bo chyba musimy z tobą porozmawiać…-powiedział męskim głosem blondyn
-Fajny głos!-spojrzałam na Matta i wystawiłam mu język-Ale o kim mamy gadać?
-O Caro…-powiedział chyba najmłodszy a przynajmniej na takiego wyglądał
-Caro?Caro?!Tej samej Caro która mnie tu zostawiła dla swojego chłopaka?!
-Ona naprawde teraz żaluje że cie zostawiła…Jej uśmiech to teraz rzadkość…-powiedział wysoki brunet
-A kim wy tak w ogóle jesteście że wiecie co ona czuje?Wiecie w ogóle przeżyłam?!Nie to nie ważne przecież…Najważniejsze jest szczeście Carolinki!
-Jesteśmy w zespole z Richiem i teraz Caroline z nami mieszka…Ja jestem Izzy,to jest Jay-pokazał na wysokiego bruneta-to Vince-pokazał na młodziana-i to Chris-pokazał na blondyna.
-Chłopaki ja jej nie chciałam zostawić i teraz cholernie za nią tęsknie ale to olała mnie i wszystko inne co jest tutaj!
-Z miłości można zrobić różne rzeczy…-znów powiedział Chris(?)
-Chris,czy jak tam masz,moge wam się wydawać bez serca i zimna jak lód ale ona była najważniejsza,jednyna i nagle jej nie ma…I co?Ja zostaje w tym dołku a ona jedzie gdzieś na koniec świata i musze sobie bez niej radzić!To nie jest łatwe…-powiedziałam i po moim policzku spłynęła łza-Może wrócić ale nie wiem czy będzie taka sama…Nie wiem w ogóle jak ona sobie to wobraża że wróci…że co niby przyjdzie a ja mam się cieszyć jak głupia że znalazła dla mnie 1 dzień?
-Jeśli naprawde ją kochasz tak jak ona ciebie to kiedyś znowu będzie normalnie…-dokończył naszą romowe Vince,wstali z kanapy i wyszli.
Xoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxox
No to tyle…Buziollle =* Licze na komy ^^
komentarze [4]Odcienk 2 >> środa, 18 czerwca 2008 21:05:43
Odcinek 2
„Dla jakiegoś lalusia”
No to ten odcinek więcej wyjaśni chyba ^^
xoxoxoxoxoxoxooxoxoxoxooxoxoxooxox
Tuż po lekcjach od razu szłam z Caro na trening naszej drużyny.
-Caro ja ci chyba musze cos powiedzieć...
-Coś sie stało?
-Nie...Tylko...
Popatrzyła na mnie z dziwną miną.Uznałam że to nie jeste dobry moment na to żeby jej powiedzieć o tym że mam nowego „wielbiciela” i po prostu powiedziałam:
-Nie już NIC!
-Napewno?
-Tak
-Acha to dobra...Jaki Richie jest słodki....-i znowu zaczeła nucić piosenke która nam ciagle chodziła po głowach.Weszłyśmy do sztani.Wszystskie wzroki spłyneły na nas.
-Hej dziewczyny!-przywitały nas
-Hej...To do roboty co?
Jak sie już przebrałyśmy to przed salą zobaczyłyśmy DJ’a
-Cześć panienki!
-No cześć wyrywaczu!-odpowiedziałam i razem z Caro go przytuliłyśmy bo już dłuższy czas go nie widziałyśmy
Dziewczyny poszły już na sale a DJ przyjrzał im sie jeszcze raz jak wchodziły.
-To co tam?Z kim dzis już flirtowałeś?Nowa miłość?-zapytała Caro z uśmiechem
-Ja?-zapytał udając aniołka i oparł sie o ściane
-No ty!-powiedziałaam z jeszcze większym usmiechem
-Aha to...hm...Ann,Natt,Ash,Rob,Cat,Gabi,Viki,Mathą,Maddie no i teraz z wami...
-Haha!Śmieszne!
Caro zaczeła patrzec na sale i mówić:
-Meeeela...idzieeeemyyy...To pa DJ!
Pociągneła mnie za ramie
-Ej ale ja chce pogadać!
Gdy już weszłam na sale zaczełyśmy od rozgrzewki.Śmiałysmy sie jak głupie po Ann spadła spódniczka i wtedy zaczeła sćiągać innym spódniczki i może nie było to jakieś magaśmieszne ale wreszcie zaczełam się przez dłuższy czas śmiać.Wtedy poczułam że ja je koffam i że jesteśmy paczka dobrze zgranych dziewczyn.Już z tego treningu nic nie wyszło bo połozyłysmy sie po środku Sali i zaczełyśmy rozmawawiać.Wtedy uznałam że powiinam im powiedziec o Matt’cie
-Dziewczyny...No bo…hmmm…bo…chyba…Matt mnie kocha!
-Co?
-Naserio?!
-I ja sie dopiero teraz dowiaduje?!Ej zaraz sie obraże!-krzykneła Caro
-A skąd wiesz?-spytała Gab
-No bo najpierw w nocy mi to powiedział...
-Spaliście razem?!Ejjj no...-powiedziała ze śmiechem Robyn
-Ej nie skończyłam!Bo myślał że śpie...A potem jeszcze przeczytałam...
-W jego myślałch..?-spytała Natt a reszta dziewczyn parskeneła śmiechem
-TAK!
-Gratulejszyn!-powiedziała Ash i podała mi ręke
-Ale masz zamiar z nim chodzić czy jak?Bo do mnie to jakoś nie dotarło.-powiedziała Viki
-Nie no ja nie wiem...Wogóle nie wiem co o tym myśleć bo jakoś nie jestem do niego przekonana...
-Acha!-odpowiedziała Viki
Wszystkie zaczełyśmy sie śmiać i znowu zmieniłyśmy temat.
Xoxoxoxoxooxoxoxooxoxoxooxox
Zmęczona i szczęśliwa wracałam do „domu” gdy nagle obok mnie zatrzymał sie samochód i usłyszałam:
-Hej,hej,hej...Kogo to ja widze?Czyżby to była Melanie zwana Mel moja była?
Idąc auto nadal za mną jechało ale wolniej.Zrobiłam głupią mine i zatrzymałam sie na chwile:
-Hej,hej,hej..czyzby to był ten ćwok Max?-popatrzyłam na niego-Tak to on...!Wszędzie rozpoznam tą pieprzoną gebe!
-Ej co tak ostro?!Jestem aż taki zły?Chyba wolisz sie bzykać zemną niż z tym Mattem...
-Uwierz że nie!
-To może cie podwieźć?
Zatrzymałam sie i samochód zrobił to samo.
-Jak mnie podwiźiesz tym popierdolonym autkiem dasz mi spokój?!
-Powiedzmy że tak...
Wsiadłam wiec do środka bo wiedziałam ze inaczej nie da mi spokoju.
-Szkoda ze sobą zerwliśmy...-zaczął
-Co,co,co?!Czy ja słyszałam liczbe mnogą?!Chyba D-O-B-R-Z-E że to J-A z tobą-palantem Z-E-R-W-A-Ł-A-M!
-Ale i tak mnie kręcisz...
-Ble,ble,ble!-powiedziałam robić buźke ręką-Fajnie wiedzieć ale teraz zamknij sie juz co?!
-A pamiętasz nasz piewrszy raz...?
-Weż przestań mi o tym mówić bo znowu będe miała koszmary!
W końcu dojechaliśmy,
-Nareszcie!-powiedziałąm podnosząc rece do góry
Gdy schylałam sie po plecak Max podniósł moją głowe do góry i mnie pocałował.Odepchneła go.
-Co ty sobie niby myślisz?!
Wyszłam z auta i zauważyłam że Matt ze spuszczoną głową wchodzi do domu.Odrazu wiedziałam że on to widział i zrobiło mi sie głupio.Pobiegłam za nim mówiąc:
-Matt!Zaczekaj!
Lecz on tego nie zrobił tylko poszedł dalej i wszedł do kuchni otwierając lodówke.
-Jesteś na mnie zły…?-zapytałam udając że nie wiem o tym że jest we mnie zakochany.
-Nie.
-Na pewno?
-Tak
-Ale jesteś pewnien?
-Tak!
-Aha to ja może pójde do swojego pokoju i zawsze pamiętaj że możesz ze mną pogadać i się wyżalić Oki?
-DOBRA!
Poszłam na góre i opadałm na łóżko.Zaczełam czytac mój ulubiony romanso-horror bo w telewizji nic nie było a tak to co niby mogłam robić.Czułam się ta jakby winna że olewam Matta a on mnie przciez kocha.Już do końca dnia sie do siebie nie dozywaliśmy.
Xoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxo
Właśnie byłam na rozmowie w sprawie pracy jako ratowniczka nad
Gold Beach czyli nad jedną z wiekszych plązy w NY.Na szczęscie mnie przyjeli i już sie nie musiałam bać o to że prawie nie mam już kasy.Gdy już wyszłam z budynku momentalnie zadzwoniłam do Caro i umóiłyśmy sie do naszego ulubionego Baru na shake’a i coś do jedzenia bo jeszcze nie jadłam obiadu a ze szkoły już wróciłam.Gdy byłam już w barze Caro seidziała już przy stoliku bo miała bliżej do niego.Pomachała mi ręką a ja lekko do niej podbiegłam.Odrazu zauważyłam że jest troche smutna.
-Mam już prace!
-No mnie własnie chyba przyjmą do tej nowej restauracji ale jeszcze nie wiem...
-Jesteś na mnie zła?
-Nie...Tylko...Mel ja nie wiem jak ci to powiedzieć...
-No powiedz bo ja nie wtrzymam!
-Bo Richie wygrał w tym show do boysbandu i będe z nim jechac do Berlina!
-Co?-w oczach pojawiły mi się łzy-Czyli co zostawiasz mnie dla jakiegoś lalusia?!Mnie twoją „naj przyjaiółke”?!Przyjaźń powinno sie stawiam na pierwszym miejscu i ja sie tą zasadą kieruje ale wiedze że dla ciebie przelotnia miłość!Weź!Już sie możesz wiecej do mnie nie odzywać!Jedź do tego pierdolonego Berlina i baw sie ze swoim miśkiem ale bezemnie!
-Ale Mel nie tlyko ty sie liczysz!Są też inne rzeczy a że ty masz tylko mnie to mi przykro!
-Nie gadaj już do mnie!
Wszystscy w barze patrzyli na mnie i odrazu to znienawidziłam.
-Co sie kurwa gapicie?!Pilnujcie siebie!

Wyszłam z baru i już nie byłam głodna.Za mną szła jeszcze Caro ale jak ją odepchnełam i powiedziałam:
-Biegnij do swojego pieprzone lalusia a mnie już zostaw!
Obie już płakałyśmy a Caro pobiegła już do domu.Gdy weszłam do domu Matt’a on tylko przelotnie na mnie spojrzał siedząc przed telewizorem.Pobiegłam na góre i zaczełam tak strasznie płakać jak nigdy wcześniej.Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi i:
-Moge wejść?
-Taaak...-odpowiedziałam zapłakana
Otarłam rozmazany makijaż z oczu a Matt tak czule i z miłością:
-Co się stało?-usiadł obok mnie nałózku i ja mu zaczeła wszystsko opowiadać i to co teraz czuje.Gdy skończyłam opadałam na łózko a Matt zrobił to samo i lekko mnie przytulił.Poczułam sie troche lepiej choć i tak on nie zastępował mi Caro.Tak smutno lecz z lekką radością zsnełam w ramionach chłopaka.
Xoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxox
Następnego dnia siedząc pod klasą i płacząc podszedł do mnie DJ.
-Ej co sie stało?-zapytał i podniósł mi głowe do góry
-Bo Careo pojechała z tym swoim lalusiem na koniec świata i nie wiadmomo kiedy wróci!
-Oooo...-David James mnie przytulił-Teraz ja ci bede zastępował Caro wiesz?Dobrz więc chyba powwinienem zacząć tak:Co sie stało dziecko?
-Ona tak nie mówiła...-powiedziałam już z lekkim uśmiechem
-No odrazu lepiej!Damy sobie bez niej rade oki?
Pokiwałam głową i poczułam sie lepiej.DJ spędził ze mną cały dzień nie odstępując mnie na krok.
Xoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxooxox
No to już koniec tego odcinka ^^ Komciujcie =*
komentarze [10]Odcienk 1 >> czwartek, 29 maja 2008 20:11:37
Zaczynam hehe ^^ A tak wógole to licze na komy choć jak to ja to pewnie duzo ich nie będzie :D...Ale nie będę płakać ^^ To zapraszam na first odcinek!
xoxoxoxooxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxo
Właśnie wracałam z imprezy mojej psiapsi Caroline.Ulica była pusta ale wokół nich było mnóstwo jakiś narkomanów i pijaków.Spoglądali na mnie ale ja próbowałam oderwać od nich wzrok.Gdy ktoś zaczął za mną iść przyśpieszyłam kroku.Usłyszałam:
-Ty!Lalunia!Zaczekaj!
Próbowałam biec lecz po chwili mnie dogonił i przystawił do siany.
-Co już nie jestes taka szybka?
-Zostaw mnie!-próbowałam się wyrawać.
-O nie...tak łatwo ci ze mną nie pójdzie...-złapał mnie mocniej
Wtedy na chwile odwrócił głowe aby soglądnąć na przejeżdżający oboksamochód który się ie zatrzymał.Ja wykorzystałam jego nieuwage i z całej siły przywaliłam mu w nos.Facet się skulił a ja uciekłam do domu.
Gdy już naprawde zmęczona dotarłam do domu próbowałam cicho otwierać drzwi ale i tak mama to usłyszała.Taty nie było bo pojechał na jakąś tam konferencje.
-Miałaś być chyba najpóźniej o północy a jest 5 nad ranem-zaczeła mama
-No wiem ale impreza troche się przedłużyła i jeszcze pomagałam Caro sprzątac...A jak wraca...-nie dokończyałam bo wiedziałam że wtedy mama by się jeszcze bardziej wkurzyła.
-Melanie już więcej nie pójdziesz na żadną impreze bo nie potrafisz dotrzymywac słowa
-Ciekawe co jeszcze?!W końcu to impreza!Każdy czasem musi się wyszaleć!
-Za dużo sobie pozwalasz..
-Ja?!-mówiłam już z płaczem-Ja po prostu chce normalnie żyć bez zakazów i nakazów ale jeśli chcesz mnie zmienić to ci się to nie uda i możesz mnie tylko zaakceptować!
Wchodząc do pokoju trzasnęłam drzwiami.Zaczełam się pakować biorąć tylko najważniejsze rzeczy.Nie chciałam żeby mama widziała jak wychodze bo wtedy od razu zaczęłaby mnie szukać,policja...dlatego właśnie wyszłam oknem biorąc ze sobą torbe.Miałam dość tych jej wszystkich zakazów i nakazów i teraz miałam zamiar teraz żyć na własny rachunek.Szłam do mojego kumpla z budy Matta którego prawie woóle nie znałam ale moi rodzice go nie znali.Nie lubił mnie chyba za bardzo bo kiedyś zaproponował mi wypad do kina a ja mu odmówiłam i dopiero teraz pocłam że źle wtedy zrobiłam.Mieszkał on dość daleko ale nie przejmowałam się tym za bardzo.Gdy szłam przy ulicy obok mnie zatrzymał się samochód.Zaczeła się rozsuwac szyba i ujrzałam chłopaka po 20
-Podwieźć cie gdzieś?-zapytał
Nie byłam pewna czy się zgodzić czy zaprzeczyć ale byłam już zmeczona dlatego powiedziałam:
-Dobra...-i wsiadałam do środka kabrioleta
-Gdzie tak właściwie idziesz o 5 rano?
-Nie ważne...Tak właściwie to jak masz na imie bo jade z tobą autem i nie wiem kim jestes...Jaka ze mnie debilka...Ja zwariowałam?!
-Nie bój się...Jestem Dominic...
-Ja Melanie ale jak chcesz to mów na mnie Mel...
Prawie w ogóle nie rozmawiając.W pewnym momecie skrecił w strone leśnej drogi.
-Co ty robisz?!-zapytałam
-Przeciez wiesz że tego chcesz...
Wcale nie chciałam tego z nim robić ale nie miałm pomysłu jak się zatrzymac i stąd wysiąść dlatego pocałowałam go.Auto się zatrzymało.Zaczął się do mnie zbiżać zaczynając mnie rozbierać,gdy już był wystarczająco blisko odepchnęłam go nogami i szybko biorąc torbe wsiadłam z auta.Chłopak zemdlał a ja zaczełam biec aby wyostąc się z lasu i dojść do Matta.Jego dom nie był za daleko dlatego dobiegłam w 5 minut.Gdy zadzwoniłam do drzwi otworzył mi Matt ubrany tylko w bokserki.Zdziwiony i zapsapny zapytał:
-Melanie?Co ty tu robisz?-dokładnie przejrzał mnie wzrokiem
Popatrzyłam na niego już z łzami w oczach
-Matt mogę sie zatrzymać u ciebie na tydzień?Prosze bo jak bym poszła do Caro to by mnie znaleźli a tak to nie mam się gdzie podziać...
-Uciekłaś z domu?
-Taak...
-Dobra wchodź...
Gdy weszłam od razu opadłam na kanape.
-Nie no co ty nie będziesz spała na kanapie...
-Dlaczego?
-Bo od tego jest specjalny pokój dla takich Melani jak ty?
-Aha to gdzie on jest bo tak cholernie chce mi się spac...
-No chodź...-powiedział Matt i poszliśmy na góre
Otworzył drzwi od jednego z pokoi
-To ten...
-Aha to dobranoc...
Położyłam się na łózko i już chciałam zasnąć gdy usłyszałam:
-A tak właściwie to dlaczego jestes taka zmęczona?-zapytał Matt opierając się o drzwi
-Ja?No bo najpierw byłam u Caro na imrze do 5 rano,potem wpadłam na tego ćpuna czy tam alkoholika a potem jeszcze podwiózł mnie ten gwałciciel...Dziwna historia jak na mnie co?
-Ale kto i jak bo troche mało kumam...
-No najpierw jak wracałam to zaczał mnie gonić koleś,a potem jak już uciekłam to do ciebie miał mnie podwieźć Dominic który jak się okazalo chciał się ze mną kochac w samochodzie to oberwał a ja uciekłam...Dobra wiesz już to dobranoc!
-Nie chce mi się już spać...
-To śpij!
Matt ze smutną miną zaczął wychodzić.
-O jejku przepraszam...-zaczełam
-Nic się nie stało...
-Ja po prostu mam już wszystkiego dosyć...to całe życie jest bez sensu...
-Nawet mnie masz dosyc?
-Nie...ciebie nie...I Caro...I jeszcze wysztskich rzeczy które kocham...
-Dobra nie będę ci już przeszkadzał...Dobranoc...
-Paaa...
Matt wyszedł z pokoju lecz po 10 minutach wrócił myśląc że już śpie.Zaczął po cichu mówić:
-Mel wiesz że kiedyś oglądałem że jak się komuś coś powie przez sen to on to zrozumie ale nie będzie pamiętał...Więc...Dla mnie jestes kims specjalnym choć...choć ty i tak to pewnie masz w dupie...Dobrze że przyszłaś do mnie...Teraz będę cie widział codzinnie...Jesteś słodka jak śpisz wiesz?
Dał mi lekkiego buziaka w policzek,wyszedł z pokoju i wtedy juz nie wiedziałam co o tym myśleć...
xoxoxoxoxoxoxooxoxoxoxoxoxo
-Melanie obudź się...Tak w ogóle to idziesz do szkoły?
-Szkoła?Co?Dzisiaj nie...
-Aha to dobra...Spij...
Gdy Matt wyszedł z pokoju wtuliłam głowe w poduszke.Leżałam tak przez pół godziny nie mogąc zasnąć gdy uznałam że już na pewno nie zasne.Wstałam,przebrałam się,umyłam i zrobiłam makijaż.Gdy zeszłam na dół Matta już nie było.Jak już zjadłam śniadanie wpadłam na jeden pomysł.Poszłam na góre do jego pokoju i zaczełam go przelądac.Znalzłam pełno jakis bzdetów i w końcu to czego szukałam-jego pamiętnik.Gdy go otworzyłam przeczytałam:
Pamiętnik Matta
Nie czytać!
Szybko przeglądałm kartki szukając mojego imienia i w końcu znalazłam
14 kwietnia 2008
//Dzisiaj jak wracałem ze szkoły zrozumiałem jedno patrząć jak Melanie popycha się i
wygłupia się z Caro-ja ją chyba kocham...Jest najsłodszą dziewczyną i nie mogę pojąc
dlaczego zrozumiałem to dopiero teraz.Ma wszystkie cechy jakie powinna mieć moja
dziewczyna-zwariowana,ładna,śmieszna,wesoła po prostu boooska!Chyba się z nią
gdzies umówie bo nie mogę tak tego zostawić...Ciekawe czy woóle mam u niej jakies
szanse?Wątpie...
Dalej pisało jakies głupoty o szkole.Przewróciłam na następną kartke.
16 kwietnia 2008
//Nic z tego!Tak jak myślałem...Nie zgodziła się i mnie olała...Nie dałem tego po sobie
poznac ale poczułem się jak śmieć.Czasem myśle sobie jak fajnie by było gdyby była
moja dziewczyną...ciągle wygłupy,całowanie,przytualnie...O jak ja bym tego chciał-
tylko Mel mnie nie chce...Jak mi jest głupio.Nie chce już żyć z tą mała nadzieją że
kiedyś na mnie spojrzy i powie:Kocham cie...
Zamkenłam pamiętnik i zrozumiałam jak wtedy źle postapiłam i że on wcale nie jest taki zły.Wyszłam z pokoju odkładając pamiętnik na miejsce.Poszłam do salonu,położyłam się na kanapie i właczyłam telewizor.Wtedy poczułam poczucie senności więc dałam się temu pociągnąć i zasnełam.
xoxoxooxoxoxoxoxooxoxoxooxoxo
Podobało się ^^ ? Ja wiem że to mało i że nie za dużo można się z tego dowiedzieć ale czekajcie na dalsze odcinki ^^
komentarze [1]Hej ^^ >> niedziela, 25 maja 2008 13:39:20
Więc jestem Marcela ale wszyscy mówią na mnie Mela i dlatego wymyśliłam sobie Melanie bo podoba mi sie :P To opo ma być inne niż wszystkie poprzednie bo nie bede nikim ważnym tylko zwykła dziewczyną z zwykłym życiem.Nie każdemu musi sie podobac ale będe sie starać...No to czekajcie na piewrszy odcienke który spróbuje napisac jak najszybiej ^^
Buziaki :*
Mela
komentarze [0]